Skip to main content

Planowali zamach na szkołę w Polsce. Jesteśmy gotowi na taką rzeczywistość?

Planowali zamach na szkołę w Polsce. Jesteśmy gotowi na taką rzeczywistość?

Kilka dni temu media obiegła dramatyczna informacja: trzech 19-latków z Olsztyna planowało krwawy atak terrorystyczny na swoją byłą szkołę. Chłopacy, których codziennie mijalibyśmy na ulicy, trenowali na strzelnicy, gromadzili wiedzę o materiałach wybuchowych i planowali „zostawić po sobie ślad” – inspirując się m.in. Andersem Breivikiem, jednym z najbardziej znanych europejskich terrorystów.

Jako były agent CBŚ i obecny szef firmy detektywistycznej, rzadko się dziwię. Ale ta sprawa mnie naprawdę poruszyła.

 

To nie jest Netflix. To dzieje się tu i teraz.

Trzech nastolatków, w teorii „normalnych chłopaków”, postanawia zorganizować zamach. Motywacja? Chęć zapisania się w historii. Fascynacja brutalnymi zamachami. Kompletny brak empatii i świadomości skutków.

Kilka dni wcześniej pisałem o zamachu w Austrii. Tam również doszło do tragedii w szkole – sprawcą był młody, gnębiony chłopak z ogromnym bagażem emocjonalnym. To wydarzenie wywołało we mnie pytanie o systemowe wsparcie psychologiczne w szkołach. Bo jeśli człowiek z traumą i brakiem opieki psychicznej doprowadza do tragedii – czy możemy mówić, że system działa?

Ale tu, w Polsce, w Olsztynie, mamy coś jeszcze mocniejszego. Nie tylko traumę. Mamy fascynację terrorem. Mamy chłopaków, którzy świadomie przygotowują się do zabijania. Tu nie chodzi o impulsywne działanie w emocjach. To była zimna kalkulacja.

 

Gdzie leży granica: psychologia czy zło?

W tym miejscu zderzamy się z pytaniami, na które trudno odpowiedzieć:

  • Gdzie kończy się trauma, a zaczyna realne zagrożenie?

  • Czy wszystko można tłumaczyć problemami psychicznymi?

  • A może istnieją osobowości, które po prostu rodzą się z mrokiem – i żadna terapia nie jest w stanie tego zmienić?

  • Czy da się wychwycić te sygnały wcześniej? I czy potrafimy je odczytać?

W Polsce temat psychologii w szkołach wciąż jest niedofinansowany, bagatelizowany i spychany na margines. Jednocześnie mamy pokolenie wychowane przez internet – bez autorytetów, za to z algorytmami podsyłającymi radykalne treści, ideologie i wzorce przemocy. I nie oszukujmy się: większość dorosłych nie ma pojęcia, co naprawdę siedzi w głowach swoich dzieci.

 

Kto ponosi odpowiedzialność?

Gdy planowany zamach zostaje udaremniony, wszyscy odetchną z ulgą. Ale co dalej?

  • Czy szkoła zrobiła wszystko, co mogła?

  • Czy rodzina widziała jakiekolwiek sygnały?

  • Czy system w ogóle daje dziś szansę na reakcję?

  • Czy nauczyciel, pedagog czy sąsiad mają dziś jakiekolwiek narzędzia, by działać, zanim dojdzie do tragedii?

Nie pytam tego jako specjalista. Pytam jako człowiek i obywatel, który nie chce żyć w kraju, gdzie młodzi ludzie zaczynają marzyć o zostaniu kolejnym zamachowcem.

 

Nie możemy się znieczulać

Ten przypadek to nie margines. To nie jednostkowa patologia. To sygnał ostrzegawczy dla całego społeczeństwa. Jeśli przejdziemy nad tym do porządku dziennego – obudzimy się dopiero wtedy, gdy będzie za późno.

Z jednej strony potrzebujemy reformy systemu pomocy psychologicznej, większych zasobów w szkołach, realnej obecności specjalistów. Z drugiej – musimy przestać udawać, że wszystko da się wyjaśnić „buntem nastolatka”.

To nie był bunt. To był plan.

 

Zakończenie

To nie jest łatwy temat. Ale jeśli dziś nie zaczniemy rozmawiać o tych sprawach – otwarcie, uczciwie i z zaangażowaniem – nie będziemy mieli prawa być zaskoczeni, kiedy dramat stanie się faktem.

Nie możemy być obojętni.

 

Jeśli temat Cię porusza – udostępnij ten artykuł, skomentuj, podziel się swoim doświadczeniem. Może razem uda się zrobić choć mały krok w stronę zmiany.

 

Autor: Wojciech Koszczyński

  • Hits: 513