Skip to main content

Czy prezydent może być podsłuchiwany? Cyfrowe zagrożenie staje się realne

Czy prezydent może być podsłuchiwany? Cyfrowe zagrożenie staje się realne
 
Czy służby – własne lub obce – mogą podsłuchiwać przyszłego prezydenta Polski? Tak. I nie potrzeba już do tego mikrofonów ani Pegasusa. Wystarczy dostęp do telefonu, luka w aplikacji, nieuwaga.
 
Na jednym z najnowszych zdjęć prezydenta elekta Karola Nawrockiego widać jego telefon z otwartym Messengerem. To nie detal. To realne zagrożenie – bo dziś cały świat prezydenta mieści się w smartfonie: rozmowy, maile, dane bankowe, decyzje.
 
Przypadek Donalda Tuska, który publicznie ujawnił PIN do telefonu, pokazuje, że zagrożenie nie wynika z technologii, ale z braku cyfrowej dyscypliny.
 
A same aplikacje? Każda ma swoje wady:
 
Messenger – brak domyślnego szyfrowania,
 
Telegram – szyfrowanie tylko w „czatach prywatnych”, infrastruktura pod wpływem Rosji,
 
Signal – uznawany za bezpieczny, ale działa na serwerach w USA i podlega tamtejszemu prawu,
 
UseCrypt – jedyne suwerenne, polskie rozwiązanie, ale zlekceważone przez instytucje i zduszone brakiem wsparcia.
 
 
Dlatego ochrona głowy państwa musi być systemowa:
 
brak zdjęć z widocznym ekranem,
 
rozdzielenie urządzeń prywatnych i służbowych,
 
edukacja otoczenia,
 
i korzystanie z bezpiecznych, niezależnych rozwiązań.
 
 
W XXI wieku prawdziwa niepodległość zaczyna się od cyfrowego bezpieczeństwa. A Polska zasługuje na prezydenta, który to rozumie – i działa.
  • Hits: 486